Nadmiernie przerzedzona fryzura może być skutkiem stresu, złej diety czy agresywnych zabiegów fryzjerskich. Jednak czasami za braki w owłosieniu (skóry głowy, ale również rzęs czy brwi) odpowiada zaburzenie zwane trichotillomanią (TTM). Na czym polega przymusowe wyrywanie włosów i jak leczyć to zaburzenie?

Co to jest trichotillomania?

Trichotillomania to zaburzenie kontroli impulsów, które wiąże się z przymusem wykonywania szkodliwej czynności pomimo świadomości wynikających z tego konsekwencji. Do tej samej grupy zaburzeń należą m.in. hazard i kleptomania. Osoba cierpiąca na trichotillomanię szkodzi przede wszystkim sobie.

Wyrywanie włosów z głowy, powiek czy okolic łonowych jest bolesne, a z czasem negatywnie wpływa na wygląd i samopoczucie. Na przymusowe wyrywanie włosów może cierpieć nawet ok. 5% populacji, z czego zdecydowaną większość stanowią kobiety. Zaburzenie to najczęściej diagnozuje się u dzieci w wieku 12-13 lat.

Po czym można rozpoznać trichotillomanię?

Wyrywanie sobie włosów to dość widoczny objaw. Na początku osoba cierpiąca na TTM stara się ukrywać przerzedzone owłosienie, np. za pomocą makijażu, przemyślanych fryzur czy doczepów. Jednak nieleczone zaburzenie prowadzi do powstania łysych miejsc na głowie, braku rzęs czy brwi.

Osoby postronne mogą pomylić symptomy trichotillomanii z łysieniem plackowatym – chorobą skórną o podłożu autoimmunologicznym. Niemniej wyrywanie sobie włosów to nie jedyny problem osób dotkniętych TTM. Zaburzeniu mogą towarzyszyć inne objawy, w tym szczególnie:

Skąd bierze się przymusowe wyrywanie włosów?

Wiadomo już, co to jest trichotillomania i jakie są symptomy tego zaburzenia. Teraz warto zastanowić się nad tym, co skłania niektóre osoby do wyrywania sobie włosów. Niektórzy badacze uważają, że źródłem zaburzenia są stres i traumatyczne wydarzenia (np. porzucenie przez rodziców, przemoc, molestowanie seksualne). Rzeczywiście u części chorych wyrywanie sobie włosów przynosi krótkotrwałą ulgę i łagodzi narastające napięcie, co przemawia za psychiatrycznym podłożem zaburzenia.

Jednak niektóre osoby cierpiące na trichotillomanię wyrywają włosy bezwiednie, np. podczas czytania książki czy oglądania telewizji. Stąd też część naukowców skłania się ku tezie, że przyczyna TTM leży w kodzie genetycznym, a konkretnie w mutacji genu SLTRK1. Co ciekawe, mutacje tego genu wykryto również u osób cierpiących na zaburzenie neuropsychiatryczne zwane Zespołem Tourette’a. Uważa się, że oba zaburzenia mogą ze sobą współwystępować.

Za tym, że przymusowe wyrywanie włosów może być dziedziczne, przemawia również fakt, że niespełna 40% przypadków TTM dotyczy obojga bliźniąt jednojajowych.

Jak leczyć trichotillomanię?

Trichotillomania to zaburzenie, które można pokonać z pomocą doświadczonego psychoterapeuty. Wskazana jest zwłaszcza terapia poznawczo-behawioralna, która polega na uświadomieniu choremu błędnych przekonań i zmodyfikowaniu schematów myślenia tak, aby wyeliminować szkodliwe nawyki. Osobom cierpiącym na to zaburzenie pomagają również relaksacja oraz techniki uważności. W cięższych przypadkach zalecane jest wdrożenie leczenia farmakologicznego.

Jak leczyć trichotillomanię lekami? W tym zaburzeniu sprawdzają się głównie selektywne inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny (SSRI), czyli leki stosowane w leczeniu depresji.

Trichotillomania a zabiegi fryzjerskie

Wyrywanie sobie włosów może doprowadzić do widocznego przerzedzenia fryzury. Wstydliwy defekt skłania osoby cierpiące na TTM do szukania pomocy także w salonie fryzjerskim lub u trychologa. To dobry kierunek, ponieważ specjalista może ocenić stan włosów i skóry głowy, a następnie zaproponować odpowiedni zabieg regenerujący. W razie znacznego ubytku włosów można rozważyć zabiegi przyspieszające porost włosów lub takie, które zamaskują łyse miejsca (np. zagęszczanie włosów).

Niemniej najważniejsze jest dotarcie do źródła problemu i pozbycie się szkodliwego nawyku. Warto również pamiętać, że trichotillomania jest przeciwwskazaniem do niektórych zabiegów kosmetycznych, np. laminacji rzęs.